O dziesięciu krokach

Czasem lubimy historie z przesłaniem, zaskakującą pointą. Dobrze, jeśli nie przenikają nas niczym neutrina. Warto je zatrzymać i uszczknąć coś dla siebie. Nie dać się zmylić pozornej prostocie.

Filozofia daje się lubić. Obok fizyki to był mój numer dwa. Po studiach jednak straciliśmy ze sobą kontakt na wiele lat.

Dziś, z coraz większą ciekawością zerkam w stronę stoików, do których poczułem sporą sympatię. Dlaczego teraz? Myślę, że to kwestia koloru włosów. Tak to już jest, że wrażliwość na dobre rady czy wskazówki rośnie wraz ze zrozumieniem różnicy między chęcią bycia mądrym, a szczęśliwym. Za młodu upieramy się być mądrymi i za wszelką cenę chcemy eksperymentować tylko na sobie.

Mnie także to nie ominęło i trzeba było radzić sobie samemu. Na szczęście miewałem przebłyski i odkryłem teorie „za szybą”. W zasadzie to przenośnia, więc nazwa nie ma znaczenia. Chodzi o barierę. W pełni transparentną, absolutnie szczelną.

Wszyscy podlegamy negatywnemu oddziaływaniu osób, które świadomie czy nieświadomie wyrządzają nam przykrość. Natura nie uodporniła nas na takie działania. Miałoby to kolosalne konsekwencje w tworzeniu prawidłowych relacji społecznych. To zrozumiałe. Nie znaczy jednak, że nie możemy się bronić. Nie mam na myśli aktywnych form reakcji, ale pasywne – mniej widowiskowe, ale chroniące nas przed wchodzeniem w szkodliwe emocje.

Teoria szklanej tafli, którą idealnie odwzorowuje coś w rodzaju np. akwarium jest prosta, by nie powiedzieć intuicyjna. Zapewne w różnym stopniu stosuje ją wiele osób. Wejdźmy zatem do środka. Wiele się nie zmieni, dalej widzimy świat, świat widzi nas. Zmianą jest jedynie kontrola dostępu. Do wewnątrz nie przeniknie nic, co nie nazywa się fotonem. Pilot uchylający wejście znajduje się w naszej dłoni. Dokładniej w uświadomieniu sobie, że to my decydujemy, kogo i co wpuszczasz do środka.

Wyobraźmy sobie, że naprzeciwko nas stoi ktoś. Szef, koleżanka, kierowca, ktokolwiek. Stoi i krzyczy. Większość ludzi natychmiast reaguje emocjonalnie. Wszyscy to znamy – awantura, robi się mało przyjemnie. Nie zawsze możemy przystąpić do kontrataku, zresztą to ukoi co najwyżej nasze ambicje, nie nerwy. Zabrakło bariery, czyli naszej szyby.

Zamknijmy oczy. Wyobraźmy sobie, że cofamy się metr, może dwa, by lepiej widzieć całą scenę. Już. Krzycząca, zapewne wkurzona osoba. Musi mieć problem, bo … normalnie ludzie się tak nie zachowują. Jest rozchwiana, nie panuje nad sobą. Im głośniej krzyczy, im bardziej gestykuluje tym większy ma problem. Czy to także nasz kłopot? No nie. To nie musimy się tym w ogóle przejmować. Co zrobić? Zrozumieć i wybaczyć. To co się dzieje jest na zewnątrz, nie ma wstępu do naszego świata. Nasze akwarium jest sterylne od takich emocji. I jeszcze jedno. Nie musimy mówić, że wybaczamy. Robimy to wyłącznie dla siebie, by oczyścić umysł.

Dlaczego to działa opowie druga, dość znana historyjka. Dwóch mnichów w Tybecie wędruje by odwiedzić odległy klasztor. Trafiają nad strumień, przy którym stoi kobieta, sądząc po stroju – lekkich obyczajów. Czy możecie mnie przenieść na drugi brzeg? Pyta młodego mnicha. Ten odmawia, reguła zakonna zabrania mu takiego rodzaju kontaktu z kobietą. Zmartwiona spogląda na starszego mnicha. Ten bierze ją na ręce i przenosi na drugą stronę strumienia.

Przez kilka kolejnych godzin mnisi wędrują w milczeniu. W końcu młodszy mężczyzna nie wytrzymuje: jak mogłeś bracie tak postąpić, wiesz przecież, że nam nie wolno! Starszy mnich zatrzymuje się, spogląda na pytającego i odpowiada: ja tę kobietę niosłem 10 kroków. Ty ją niesiesz już czwartą godzinę.

Prawdą jest, że można się tego nauczyć. Prawdą jest, że jest to proces, a nie jednorazowa akcja. Moje akwarium też niekiedy przecieka, nie jestem jeszcze mnichem. Jednak praca przynosi efekty. W końcu im mniej złości i trosk… to jasne.

Jest wszakże z tą ideą pewien kłopot. Teoria i przykłady są proste więc uznajemy je za oczywiste. Skutek jest taki, że nie mamy ochoty nic przepracować i w chwili próby emocje biorą górę. A mnich i szyba? To już tylko kolejna zakurzona historia.

Marek Kantar

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *