Nieudane powroty

Niektóre rzeczy, jakby wydarzyły się wczoraj. Ale to nie było ani wczoraj, ani dwa dni temu.

Z serii Zapiski barmana cz. 3

Masz w głowie dokładny obraz tamtego wejścia. To było tutaj, na pierwszym piętrze. To tu pierwszy raz… Dokładnie nad kwiaciarnią.

Kilka kroków dalej księgarnia i kolejna klatka schodowa, kolejne wspomnienia. Miasteczko, w którym spędziłeś kawał życia. Tam za rogiem był bank, jeszcze dalej zejście do jeziora. Każdy krok, każdy ruch głowy to kolejne obrazy z przeszłości.

Wróciłeś po latach. Długo czekałeś na ten moment.

Widzisz wszystko tak wyraźnie, jakbyś wyjechał stąd wczoraj. A jednak sporo się zmieniło. Ulice, witryny, ludzie. Dziwne, czujesz lekkie zaskoczenie: gdzie się podziały te wszystkie stare fiaty, hałasujące jawy i znajome twarze? Widzisz dwa nakładające się obrazy.

Wpada na ciebie grupa nastolatków, dyskutują i machają rękoma. To mógłbyś być ty i twoja „paczka”. Czy oni też stąd wyjadą?

Umawiasz się z kimś, kogo widziałeś ponad 30 lat temu. Byliście blisko, to był dobry czas. Świetnie ją pamiętasz: twarz, włosy, głos. Upłynęło tyle czasu, masz swoje życie, ale w tej chwili jesteś tu — trzydzieści lat temu. I kiedy podajecie sobie dłoń, kiedy mijają pierwsze minuty, odkrywasz, że jest to już tylko miła rozmowa z jakimś znajomym człowiekiem. Dużo przeszedł, dużo się wydarzyło, ale pamięta: tak, byliśmy dzieciakami.

Wyjeżdżasz bez żalu. Zastanawiasz się, czy warto było tu przyjeżdżać, czy taka konfrontacja w ogóle była ci potrzebna. Naiwność czy chwilowe zapomnienie? Powinieneś to przewidzieć. Chciałeś przez tę jedną krótką chwilę odnaleźć w jej oczach tamten czas, tamte emocje i myśli. I nic więcej. Nie udało się.

Przed tobą droga powrotna, robi się ciemno. Włączasz radio i na chwilę zamierasz. Przy dźwiękach „Highway of Loneliness” ruszasz dalej przed siebie.

Marek Kantar

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *