Dystans.
Lubicie czasem zastanawiać się nad znaczeniami słów? Tak dla zabawy albo ze zwykłej ciekawości. Rzadko pamiętamy, jak bardzo słowa nami kierują. Szukamy porad, kierunków, zastanawiamy się, którędy iść. A odpowiedzi bywają jak drobne w kieszeni, o których dawno zapomniałeś – są tam cały czas, wystarczy sięgnąć.
Kiedy ostatnio usiadłem, by po prostu posiedzieć? W parku, gapiąc się na liście? Pierwszą fazą jest uspokojenie i rozluźnienie mięśni, drugą „niekonieczność” myślenia o czymkolwiek. A w trzeciej? W trzeciej bywa, że przemykają przez głowę niektóre wydarzenia, ale widziane inaczej. Po co ja w tej dyskusji w ogóle się odzywałem? Przecież to mnie nie dotyczyło. Po co uparłem się w rozmowie z X, żeby udowodnić swój punkt widzenia? Czy to było konieczne, czy tylko ambicjonalne? Cholera wie.
Myśli jak w prezentacji, obraz po obrazie pokazują moje irracjonalne zachowania, czasem wręcz żałosne. A przecież jestem poukładany, dojrzały, pewny siebie. Dlaczego widzę to dopiero teraz, na tej ławce w parku? Pierwsze odpowiedzi są delikatne, nie bolą. Ale jeśli nie patrzysz na zegarek i posiedzisz dłużej – a dajmy na to opanowałeś sztukę nieokłamywania siebie – to w końcu musisz wpuścić do głowy diagnozę, która zaboli. To najlepsze, co można zrobić. Dobra kroplówka też zaczyna się od ukłucia.
Perspektywa.
Nie wszystko od razu. Też mi czasem zależy, też muszę walczyć. Tylko czy „walczyć” to dobre słowo? Chodzi o wygraną czy o sprawczość? Nie lubię słownych pojedynków. Co z tego, że argumentację mam w małym palcu, a jak w coś wierzę, to lepiej nie wchodzić ze mną w spór. Nie lubię i już.
Na szczęście bystre oko dostrzega czasem inne drogi. Dlaczego tak trudno o wspólny język? Może dlatego, że mój własny nos jest bliżej niż nos rozmówcy. Znając jego punkt widzenia, jednocześnie jaśniej widzę rozwiązanie. Odrobina czasu na mentalne zatrzymanie, na nowe dane.
Papier i ołówek
Dwa, wydawałoby się, zapomniane i niedoceniane narzędzia. Wymagają przystanku i zamysłu, pomagają złapać dystans i perspektywę. Czy w dobie AI mają jeszcze szanse? Myślę, że tak. Warto chronić swoją samodzielność i zaufanie do siebie.

Dodaj komentarz